Montaż rekuperacji w Rybniku
Sama instalacja na tych niespełna 110 m² to nic. Cała historia dzieje się dookoła niej.
Inwestor zapłacił dostawcy systemu za projekt, który namieszał mu w głowie. Kiedy wyceniłem temat, jego pierwsze pytanie brzmiało: „czy możemy kupić te specjalne rozdzielacze od tego właśnie dostawcy?”. Pytanie z tych dziwnych, bo instalację zaprojektowałem i nie ma w niej niczego niezwykłego. W głowie Inwestora jego dom urósł do miejsca bardzo skomplikowanego w wykonaniu, a odpowiadać miał za to dostawca materiałów.
Jaki rozdzielacz mu zaprojektowano, widać na zdjęciach, razem z tym, jak rozwiązaliśmy problem.




Na projekcie: masa krzyżówek, dziwne rozdzielacze, po 2 rury do każdego pomieszczenia brudnego. Tak, jakby nie było różnicy, czy wentyluję spiżarnię, toaletę, wiatrołap czy prysznic. Do tego brak bilansu i jednostka wrysowana niezgodnie z opisem: instalacja policzona na Vallox 099 MV CFi, a na rysunku Vallox 119 MV CFi, czyli sporo większa. A mówimy o najprostszym możliwym domku parterowym z nieużytkowym poddaszem.
Co z tego wynika technicznie
Wywiew nie jest jednakowy dla każdego pomieszczenia. Kuchnia i spiżarnia, łazienka z prysznicem, osobna toaleta czy wiatrołap mają różne wymagane strumienie (PN-EN 16798, Warunki Techniczne), więc dwie identyczne rury do każdego z nich to nie bilans, tylko jego brak. Rozdzielacz w takim domu to standardowy element. O poprawności decyduje liczba przewodów, ich średnice, długości i geometria dobrane pod wymagane przepływy, a nie „specjalne” części od jednego dostawcy. Rozbieżność 099 kontra 119 to nie drobiazg: to dwie różne jednostki pod względem wydajności, a wybór właściwej wynika z bilansu nawiewu i wywiewu oraz oporów instalacji, nie z rysunku, który sam sobie przeczy.
Ten dom to nie jest historia o tym, jak wykonaliśmy niemożliwe. To historia o tym, jak można zrobić z igły widły, żeby tylko klient zapłacił.
